Wódka w służbie RP. 5 polskich sukcesów w negocjacjach, pod wpływem alkoholu

Jelcyn zgadza się na Polskę w Nato

Sukces Polskiej polityki zagranicznej. Jak negocjacje przy wódce, pomogły Polsce pozbyć się wojsk rosyjskich , wstąpić do Nato i zdobyć 106 mld euro w UE?

 

Krótka Historia Wódki w Polsce

Pewex

Wódka ma w Polsce bardzo krótką, ale jakże spektakularną historię. Swoją popularność zdobyła w XVIII wieku wypierając miody pitne, piwa i nalewki. W tym artykule nie będziemy się przenosić aż tak daleko wstecz. Za to skupię się na bardziej aktualnych czasach. Od PRL, przez spotkania w Magdalence w 1989 roku, po negocjacje o budżet Unijny 2014-2020.

Ostatnie 30 lat zostało naznaczone, morzem wypitej wódki, autostradami potłuczonego szkła i kacem o łącznym czasie trwania 50 milionów lat. ( jeśli policzymy, że 30 mln Polaków ma 30 razy kaca (30 dni) w roku, to łączny skumulowany kac wszystkich polaków wyniesie 1,69 mln lat, czyli po 30 latach prawie 50 mln lat) .

To również czas naszych największych sukcesów w polityce krajowej i międzynarodowej. Upadek komunizmu, wyjście wojsk Rosyjskich z Polski, wstąpienie do Nato, a także 106mld euro dla Polski z budżetu UE. To wszystko nie było by możliwe bez ostrego melanżu, w którym nasi politycy są świetni.

 

1. PRL – czyli budujemy nowy dom…. po pijaku.

Wikimedia CC kolejka w prl

W PRL’u piło się na potęgę. Mimo braku wódki w sklepach, Średnie spożycie alkoholu na osobę było wynosiło prawie 9 l spirytusu rocznie na osobę (kobiety w ciąży i dzieci też liczymy). Piło się w szkołach, piło się w pracy, w szpitalach, w wojsku. Cały naród chodził pijany mimo ograniczeń,  które wprowadzały w późniejszym okresie władze PRL – Nie można było kupować alkoholu przed 13:00. Rozpijanie narodu rozpoczęło się od razu po 2 wojnie światowej. Wszystko z powodu polityki władz PRL, która dochody z tytułu monopolu na produkcję stanowiły powyżej 10% wpływów budżetowych źródło. Władze zapewniały  szeroki dostęp społeczeństwu do alkoholu.

Każdemu tamte czasy kojarzą się z filmami Barei, czyli z wesołą mieszanką humoru i absurdu na każdym kroku. Rzeczywistość była jednak inna. Moja mama pracowała w tamtych słusznie minionych czasach, jako sekretarka w szpitalu położniczym. Bywały dni, kiedy na oddziale nikt nie był w stanie odebrać porodu. Ponieważ wszyscy byli pijani, sama musiała podwijać rękawy i przyjmować poród. Takie to były to ‚piękne’ czasy, gdzie bylejakość i brak szacunku dla drugiego człowieka były na porządku dziennym. Wiem, że jest wiele osób, które czują sentyment do PRL’u, w końcu były to lata ich młodości, pierwszych miłości, pierwszej pracy. Jednak obiektywnie tamte lata po prostu śmierdziały śledziem, waliły się jak meblościanka, były wesołe jak 6 godzinna kolejka po mięso,  były szare i szorstkie jak tamtejszy papier toaletowy.

Wróćmy do meritum

 

Z ‘wesołego’ wstępu, przenieśmy się do roku 1989, kiedy władze PZPR rozpoczynają rozmowy z opozycją.

 

2. Polska na kacu – Odzyskanie niepodległości

Nigdy nie zdarzyło mi się być na weselu bezalkoholowym, ale znam z relacji od naocznych świadków, min. od mojego teścia, że nie ma bardziej pijanych gości niż na imprezie, na której wszyscy powinni być trzeźwi.

Dlaczego? Bo w trakcie wesela część gości, co chwile wychodzi na parking, żeby pooddychać świeżym powietrzem, a przy okazji wypić na szybko szklankę wódki z bagażnika. Po 2-3 szybkich – ‚elita’ wesela, wraca weselsza do swoich stolików, uśmiecha się do kamery, tańczy i bawi się coraz lepiej. Niestety jest część gości, która w tym nie uczestniczy. Jak takie szybkie picie się później kończy wiemy doskonale.

 

Dlaczego porównuje wesele bezalkoholowe do okrągłego stołu?

Bo to mniej więcej wyglądało tak samo. Wszystkie najtrudniejsze kwestie były ustalane przy wódce  w Magdalence a przy okrągłym stole w blasku kamer, tylko je przyklepywano. Każdy, kto interesuje się negocjacjami wie, że nie da się skutecznie dojść do konsensusu w blasku kamer ( pamiętacie próbę PO-Pisu, negocjacje w blasku kamer?) Jeśli uważacie inaczej to wyobraźcie sobie taką scenę. Kiszczak mówi, że nie mogą się zgodzić na X ale na Y mogą się zastanowić jak Wałęsa da zgodę na likwidacje np. Stoczni Gdańskiej, na to Wałęsa jak dacie X to sie zastanowimy bo Y nas nie interesuje… OK to macie X za stocznie. Wałęsa: ok to niech tak będzie – całość oglądają robotnicy z Gdańska razem ze swoimi rodzinami, nie wiem jak wy.. ale ja sobie czegoś takiego nie wyobrażam, to jest nie możliwe do realizacji.

W Magdalence uczestniczyli wszyscy ważni przedstawiciele władzy, kościoła i opozycji ( sorry Jarek ). Jak mówi prof. Antonii Dudek w rozmowie z Grzegorzem Krawczykiem.  Za picie wódki w trakcie negocjacji w Magdalence odpowiada przede wszystkim Lech Wałęsa, który miał największy wpływ na opozycjonistów, oraz Geremek i Michnik, którzy uważali że ten kompromis trzeba podlać.

 Zarówno jedna jak i druga strona nie ufały sobie, alkohol pozwolił przełamać pierwsze lody. Jak pisze Jan Skórzalski z Newsweek Historia [Formułowane podczas tych spotkań stanowiska nie przenikały do opinii publicznej, pozwalając obu stronom na znacznie większą szczerość i wychodzenie z ryzykownymi propozycjami. Otwartość prowadziła często do frontalnych zderzeń, co oczyszczało atmosferę i przyspieszało pracę w formalnych zespołach Okrągłego Stołu. „Do Magdalenki odwoływano się wówczas, gdy następowało zapętlenie i żadna ze stron nie wiedziała, jak z niego wybrnąć” ] źródło

Do tego stopnia, że na jednym z takich spotkań,  Aleksander Kwaśniewski zaproponował bez konsultacji z przywództwem partii – całkowicie wolne wybory do Senatu, w zamian za silną prezydenturę. Kwaśniewskiemu się oberwało, ale propozycja padła i nie można już było się z niej wycofać. Co się wydarzyło później wiemy wszyscy… Pierwsze częściowo wolne wybory w Polsce a w efekcie odzyskanie niepodległości i pierwsza kostka domina waląca żelazną kurtynę.

Wódka – kolejny raz pomogła w wypracowaniu porozumienia, udało się bezkrwawo zmienić ustrój…  Skutecznie wprowadziliśmy reformy, które kosztowały społeczeństwo bardzo wiele, ale, były niezbędne – były jak przebudzenie z koszmaru, na bardzo dużym kacu.

 

Wódka w Polskiej Polityce międzynarodowej

 

3. Lech Wałęsa – człowiek z mocna głową.

Lech Wałęsa – ten facet wie jak negocjuje się z Rosjanami. Najpierw trzeba się odpowiednio przygotować. Tłusty rosół, albo kanapki ze smalcem, tak żeby ochronić żołądek i żeby mniej alkoholu dostawało się do krwi. Na 30 minut przed spotkaniem kieliszek wódki, który ma przygotować organizm do trawienia alkoholu. Nie wiem czy do tych zasad stosował się były Prezydent, czy może to skutki prowadzenia polityki przez kilkanaście poprzednich lat lub efekt magdalenki.

Wiem za to, że gdy Borys Jelcyn przyleciał do Polski w 1993 roku wraz ze sztabem ministrów, nie spodziewał się jak źle skończy się dla niego ta wizyta.

Lech oczywiście przywitał rosyjskiego prezydenta, jak przystało na głowę państwa i Polaka z rodziny robotniczej.- po staropolsku. Stół suto zastawiony a na stole zmrożona polska wódka. Zaczęły się rozmowy. Lech chciał załatwić jak najwięcej, a wiemy że w tamtym czasie mieliśmy z Rosjanami dużo spraw do uzgodnienia. Na pierwszy ogień poszedł temat wojsk rosyjskich w Polsce. Jelcyn również był przychylny wycofaniu armii, ale w zamian za obietnicę, że Polska nie wejdzie do Nato. Mijały godziny a prezydenci stawali się coraz bardziej wylewni, robiła się wesoła atmosfera… za to rosyjscy doradcy prezydenta Jelcyna stawali się coraz bardziej spanikowani. Lech nie dawał się zbijać z tropu i cały czas próbował negocjować mimo, że po tak dużej ilości alkoholu tematy rozmów mogły wędrować w zupełnie innych kierunkach. W momencie, kiedy Jelcyn był już tak pijany, że nie mógł chodzić o własnych siłach, na stole w Pałacu Namiestnikowskim, było już wynegocjowane wyjście Rosjan z Polski, przekazanie akt katyńskich i zgoda Rosji na wejście Polski do Nato. Drobna niezgodność historyczna – wyjście Rosjan i akta katyńskie były uzgodnione na wcześniejszych spotkaniach.

 

Lech Wałęsa Prezydent RP – Wikimedia CC

Po przebudzeniu na drugi dzień prezydentowi Rosji zdali relację z poprzedniej nocy ministrowie. Do Jelcyna dotarło, na co się umówił z Wałęsą. Nie wiadomo czy wypili tak dużo poprzedniej nocy, czy Jelcyn po prostu udawał, ale na spotkaniu drugiego dnia zachowywał się jakby o ustaleniach kompletnie nie pamiętał. Wałęsa wyraźnie poirytowany zachowaniem Jelcyna wypalił ” Borys nie tak się umawialiśmy”. Doradcy i ministrowie prezydenta Rosji cały czas stojąc z tyłu podpowiadali żeby Jelcyn nic nie podpisywał. „Borys, albo jesteś prezydentem, albo nie jesteś. Mój minister spraw zagranicznych słucha się mnie, podobnie minister obrony, a twoi się Ciebie nie słuchają. Albo masz władzę i jesteś prezydentem, albo nie jesteś.”. Pod koniec dnia na stole, mieliśmy, już  podpis prezydenta Rosji o zgodę Rosji na wejście Polski do Nato.

Nawet w Polsce mało osób uwierzyło w ten sukces. Oto, co potrafi zdziałać destrukcyjna moc kaca na najważniejszą osobę w państwie…

Podobnie musiały wyglądać inne rozmowy Lecha Wałęsy z Jelcynem. Przemawiają za tym 2 inne wielkie sukcesy Wałęsy, podjęto decyzje o wycofaniu Rosyjskich wojsk z Polski, Jelcyn przeprosił za Katyń w imieniu Rosji i przekazał akta Katyńskie Polsce.

Wyobraźcie sobie, co wy byście obiecali, po całej nocy picia z Wałęsą. Ja wole o tym nie myśleć.

 

4. Sejmowy akademik. Tusk –  groził mi alkoholizm

Polish Foreign Policy for 2011 17

O tym, że hotel sejmowy bardziej przypomina akademik studencki „w amerykańskim” stylu, niż miejsce odpoczynku elity tego kraju, mówi chyba każdy, kto chociaż raz miał przyjemność tam pracować. Do legend przeszły już wyczyny jednego z posłów, który w alkoholowym amoku włączył alarm przeciwpożarowy. Bywa, że posłowie po kilku głębszych zaczynają słowo „posłanka” traktować dosłownie. Tak się również stało w przypadku posłów Romana Koseckiego i Andrzeja Biernata którzy dobijali się do pokoju  Sandry Lewandowskiej (posłanki Samoobrony). źródło 

Nawet były premier Donald Tusk, w 2001 roku mówił otwarcie, że przez pracę w sejmie groził mu alkoholizm.  Miejscem nieustannej imprezy był pokój Zbigniewa Drzewieckiego, który miał w sejmie kilka nazw „sherwood” albo drewutnia.

 

Polityka i alkohol są obecne w Polsce również dziś. Jednak zasady pełnej otwartości Sejmu i picia z lat 90siątych zdążyły już odejść do lamusa. Obecnie najpilniej strzeżonym miejscem, przez uzbrojoną straż marszałkowską jest wejście do hotelu sejmowego. Żaden z posłów nie chce skończyć kariery, leżąc na posadzce w blasku fleszy.

Natomiast o tym, że prawdziwą politykę robi się, nie w sejmie ale w knajpach przy alkoholu, pisał Janusz Palikot w 2011 roku,  w książce Kulisy Platformy. Po kilku latach mamy aferę taśmową, w której widać jak to funkcjonuje. Niestety dla wielu ludzi te taśmy to jak odkrycie na weselu bezalkoholowym, że część gości pije. Jeśli ktoś przewinął do tego momentu i nie czytał całego artykułu, powiem w skrócie: tak zawsze wyglądała, tak wygląda i będzie wyglądać polityka, nie ważne, na kogo zagłosujecie – przykład?  … Kukiz umawiał się z Korwinem na koalicje… o mój Boże to tajne spotkanie, rozmawiają w knajpie, o polityce! Przy alkoholu ( nie ważne że Kukiz jak twierdzi pije tylko wodę )

ważne że ludzie czytając tego newsa, na przystankach autobusowych w drodze do pracy, przeklinają pod nosem : znowu Polskie rozkradli…

 

5. Bieńkowska – jak dostać 106 mld euro? Upić eurodeputowanych

Wikimedia CC Elżbieta Bieńkowska i Donald Tusk

W 2012 roku przed wielkim wyzwaniem stanął rząd Donalda Tuska. Przez kryzys finansowy w całej Europie zaczęto wysuwać pomysły, ograniczające wydatki w budżecie UE. Najwięcej miało zostać obcięte z funduszu spójności, który przez niegospodarność Grecji, stał się chłopcem do bicia dla polityków europejskich. W latach 2014-2020 mieliśmy łącznie dostać 82 mld euro, ale wprowadzono zapisy, które ograniczały możliwości wydawania środków, a przez co było bardzo prawdopodobne, że nie będziemy w stanie wykorzystać tak wielkiego % funduszy,  jak w poprzednim budżecie.

Wtedy do akcji przystąpiła Elżbieta Bieńkowska razem ze swoimi ludźmi i częścią polskich eurodeputowanych. Zidentyfikowali prawdziwe powody, dla których bogate państwa, chcą przykręcać śrubę funduszom. Postawiono na PR, który miał przede wszystkim pokazać, że pieniądze wydawane na fundusze spójności w Polsce i krajach grupy Wyszehradzkiej wracają do budżetu państw najbogatszych. Rosną gospodarki, zwiększa się ich konkurencyjność. Odcięto się dobitnie od Grecji i Hiszpanii gdzie dochodziło do licznych nadużyć przy wydawaniu środków unijnych.

 

Ale to, co najbardziej przyczyniło się do ostatecznego sukcesu to wycieczki do Polski dla zagranicznych europosłów i wszystkich innych europejskich polityków zaangażowanych w negocjacje.  Pokazywano efekty unijnych dotacji, nowoczesne laboratoria, warszawskie uczelnie. Były kolacje, spotkania, drogie alkohole. Po takich wizytach europosłowie wracali zachwyceni, a kampania zaczęła przynosić owoce.

W efekcie udało się wynegocjować 106 mld Euro.

Można powiedzieć, że impreza się zwróciła, w pozytywnym sensie.

 

 

Podsumowanie

 

Sami widzicie, jak dużo dla tego kraju zrobiła czysta:

  • Przywróciła nam wolności, mimo że codziennie zniewala w nałogu tysiące osób w tym kraju
  • Dała nam dodatkowo 24 mld euro dotacji, mimo że codziennie w tym kraju ludzie tracą przez nią majątki.
  • Pozwoliła dogadać się dwóm nienawidzącym się obozom Solidarności i władzy, mimo że w kraju rozpadają się przez nią dziesiątki tysięcy rodzin.

 

Wódka to paliwo w politycznym silniku. Jak myślicie, czy jest możliwe uprawianie polityki bez alkoholu? Podziel się swoją opinią. Jeśli podobał Ci się artykuł polub mnie na facebooku.

 

Pozdrawiam

Alexander M