Polska wyprzedzi Grecję, w PKB na osobę w 2015 roku!

ATHENS , GREECE - MAY 1: Greek riot police clash with protesters during May Day protests on May 1, 2010 in Athens, Greece. Thousands of protesters gathered in Athens and other Greek cities to participate in May Day rallies, angered by the harsh austerity measures demanded by the EU. Reports suggest that the 45 billion euros ($60 billion) already pledged by the International Monetary Fund and European Union will be insufficient to tackle Greece's mounting debt crisis. (Photo by Milos Bicanski /Getty Images)

W 2015 roku, PKB ppp w Polsce wzrośnie o 3,8% do 26,058 euro, w porównaniu do 25,988 euro na każdego Greka. W 25 lat przegoniliśmy kraj, który rozwijał się w gospodarce rynkowej 75 lat. Jak Polsce udało się zapewnić lepsze warunki życia, bez rozdawania pieniędzy z budżetu państwa i co musimy zrobić, żeby nie skończyć jak Grecja?

 

Wakacje od odpowiedzialności

 

10 lat temu w 2005 roku, bezrobocie w Polsce wynosiło 18,8%, w Grecji 10 %, płaca minimalna w Grecji wynosiła 667 euro, natomiast w Polsce 210 euro, czyli 3,17 razy mniej. PKB na głowę mierzone parytetem siły nabywczej to 25 160 euro w Grecji i 13 720 euro w Polsce. Byliśmy 2 razy biedniejsi od Greków. Najdziwniejsze było jednak to wrażenie, jakie miał statystyczny Polak, który jechał wtedy na wakacje do ojczyzny Homera. Ja sam odwiedziłem najpierw na Kretę w 2002 roku, a później Chalkidiki około 2007 roku. Mimo wspaniałego morza i pysznego jedzenia, nie odczuwałem różnicy w poziomie życia. Mało tego, miałem wrażenie, że Grecy żyją biedniej niż  ludzie w Polsce. Brudne ulice, gorsze samochody, siedzący wiecznie w tawernach ludzie, którzy nie wiadomo jak zarabiają na życie. 10 lat temu nie wiedziałem, w czym tkwi tajemnica ‚greckiego dobrobytu’. Teraz już wiem.


 

Syn Marnotrawny

 

Grecję i Polskę można porównać do 2 sąsiadów. Jeden sąsiad mieszka pięknym domu z widokiem na morze, to willa kupiona na kredyt. Drugi sąsiad mieszka z rodzicami w mieszkaniu w bloku z wielkiej płyty. Sąsiad Grecja kupił mercedesa w leasingu, pracuje 3 dni w tygodniu wyciskając oliwki, a pozostałe 4 dni siedzi w tawernie i pije uzo za pieniądze z wynajmu willi turystom. Natomiast Sąsiad Polska oszczędza każdy grosz, czasami źle zainwestuje pieniądze, czasami kupi dużego lotka, wciąż ciśnie się w małym mieszkanku z rodzicami i pilnuje żeby za dużo nie wydawać. Mija 10 lat sąsiad Polska odłożył pieniądze i kupuje wymarzone mieszkanie, dodatkowo dostał lepszą pracę i kupił średniej klasy samochód na kredyt. Natomiast sąsiad Grecja ma problem, bo pieniędzy z oliwek i wynajmu willi było za mało na jego wydatki w tawernie, wiec pożyczał co miesiąc brakującą kwotę. Po 10 latach okazało się, że jest bankrutem, Grek nie chce rezygnować z hulaszczego życia, dlatego komornik zaraz zabierze mu wille i mercedesa, ale Greka z tawerny nie wygoni. Tak w przenośni wygląda historia ostatnich 10 lat. Z dwukrotnie biedniejszego, Polak stał się bogatszy od Greckiego sąsiada.

 

 

Rozdmuchany socjal to nie przyczyna, ale skutek, wejścia do strefy euro po zbyt dużym kursie.

 

To tak jakbyśmy weszli teraz do euro przy wymianie 3zł – 1 euro. Cieszyłby się każdy, kto ma kredyt i oszczędności, odetchnąłby budżet państwa, spadłoby nasze realne zadłużenie. Pensje i emerytury w jednej chwili skoczyłyby o 25%. Niestety są dwie strony medalu. Stracilibyśmy z dnia na dzień konkurencyjność, polskie firmy stałyby się za drogie i przegrały konkurencję z zagranicznymi korporacjami. Spadłby eksport, produkcja przemysłowa wyprowadziłaby się z Polski. Taki los spotkał Grecję, w której przemysł przestał istnieć po przyjęciu euro. Silna waluta przeszkadzała nawet w przyciąganiu turystów. Rosło bezrobocie, dlatego ludzie starali się zrobić wszystko, żeby dostać jakąkolwiek pracę, emigrowali lub zatrudniali się w administracji państwowej.

Rząd Grecki rozdawał pieniądze na prawo i lewo. Do legend przeszło wypłacanie pieniędzy obywatelom za niespóźnianie się do pracy czy mycie rąk.  Przerost do gigantycznych rozmiarów administracji państwowej, co roku prace w budżetówce znajdowało,  mimo że bezrobocie stało w miejscu.

 

Jednak o prawdziwy początek greckiej tragedii, wielu ekonomistów obwinia organizację Igrzysk Olimpijskich w 2000 roku, na którą Grecji zwyczajnie nie było stać. Przed Igrzyskami Grecja notowała nadwyżki budżetowe po Igrzyskach pojawił się deficyt, który pogłębiał się po przyjęciu euro. Europejska waluta była gwoździem do trumny gospodarki greckiej w momencie wybuchu kryzysu. W Polsce mieliśmy gwałtowne osłabienie złotówki, które uratowało nasza gospodarkę i spowodowało wzrost gospodarczy. Żeby uzyskać taki sam efekt w Grecji trzeba byłoby obniżyć w państwie pensje wszystkim pracującym, o 30 – 40 % co w praktyce nie jest możliwe do realizacji.

 

Polska też zbankrutowała za Jaruzelskiego, dzięki polityce gospodarczej Gierka.

Grecja socjalizm

 

Można powiedzieć, że mieliśmy już w Polsce greckie rządy. W 1989 roku gospodarka była w fatalnym stanie, nie byliśmy w stanie spłacać długów zaciągniętych przez Gierka, które rosły z każdym rokiem. Dzięki temu po upadku komunizmu, rząd zdecydował się umieścić w konstytucji zapis, o nie  zadłużaniu się powyżej 55% PKB. Efekt jest taki że po 25 latach wyprzedziliśmy kraj, który rozwijał się na zasadach rynkowych przez 70 lat.

 

Przykład Grecji dowodzi również innej rzeczy. W momencie realizowania populistycznych pomysłów i wydawania pieniędzy na programy socjalne z kredytów, gospodarka rośnie. Grecja rosła przez cały czas aż do kryzysu. Tani kredyt napędzał gospodarkę. Teraz po 10 latach widać to, co sam widziałem będąc na wakacjach w Grecji, ten wzrost i to bogactwo były tylko na papierze. Papier zamókł i widzimy prawdziwy obraz, biednej Gracji bez przemysłu, bez nowoczesnej gospodarki, żyjącej z rolnictwa i turystyki.

 

 

Jak myślisz, czy mamy szanse kontynuować tempo wzrostu i dogonić kolejne, bogatsze od nas kraje europejskie? Następna w kolejce jest Portugalia, czy uda nam się ją dogonić za 10 lat? 

 

Pozdrawiam

 

Alexander M