11 mitów o gospodarce w które wierzą Polacy.

Tax credits CC

Tax credits CC

 

Oto mity, które często słyszymy w rozmowach przy stole, wypowiedziach polityków i artykułach dziennikarzy w Polsce. Mity wynikające zarówno z niewiedzy i obiegowych opinii przekazywanych z ust do ust, jak i wyczytanych informacji w prasie / internecie. Dlaczego mity dotyczące średnich pensji, różnic w poziomie życia w Polsce i za granicą, czy imigracji, żyją  i mają się dobrze w kraju nad Wisłą? Sprawdź czy sam nie stałeś się ofiarą rozsiewanych jak wirus mitów o ekonomii i gospodarce.

 

1. Dlaczego nie podnieść płacy minimalnej do poziomu Niemiec? Czy bylibyśmy przez to bogatsi?

Pensje w Polsce są za niskie, każdy zgodzi się z tym stwierdzeniem. Niestety kiedy przychodzi nam do rozmowy na temat sposobu na podniesienie pensji, pojawiają się cudowne rozwiązania, na które nie wiadomo dlaczego głusi są politycy i ekonomiści. Gwałtowne podniesienie  pensji minimalnej, to cudowny lek na problem niskich płac, w który wierzy znaczna część Polaków. To również nasza zaszłość historyczna, którą otrzymaliśmy w spadku po latach życia w komuniźmie i walce o lepszy byt, czyli lepsze pensje. Dlaczego ten lek nie działa? Już raz się przekonaliśmy na przełomie lat 80 i 90-siątych kiedy wszyscy w tym kraju mieliśmy mnóstwo bezwartościowych pieniędzy a drukarka NBP nie nadążała z produkcją waluty bez pokrycia .

 

Skąd się biorą nasze pensje?

Na samym początku musimy się zastanowić skąd się biorą nasze pensje? I dlaczego w Polsce ludzie zarabiają mniej niż w Niemczech? Pensje to cena za naszą pracę. Wiemy, że cena zależy od popytu i od podaży. Popyt na pracę to liczba miejsca pracy w całej gospodarce, natomiast podaż to liczba osób chcących podjąć pracę w Polsce. Cena pracy rośnie podobnie jak ceny wszystkich innych towarów i usług, z powodu inflacji a także z powodu wzrostu popytu i/lub spadku podaży. Obecnie w Polsce jest 15,5 mln miejsc pracy. Natomiast spada liczba osób chętnych na podjęcie pracy głównie z powodu emigracji (2 mln Polaków wyjechało ), a także odchodzenia na emeryturę wyżu powojennego przy równoczesnym wejściu na rynek niżu demograficznego z lat 90-siątych – o czym pisał ostatnio Michał Stopka na swoim blogu inwestor profesjonalny. To są czynniki powodujące wzrost średnich płac w Polsce. Główny wpływ na nasze pensje ma wielkość PKB Polski, czyli wartość całej produkcji i usług wytworzonych w jednym roku. Ta wartość rozkłada się na wszystkich pracujących Polaków. Tą zależność dobrze widać na wykresie Michała Stopki.

źródło : Michał Stopka – Inwestor Profesjonalny

 

Prawo popytu i podaży, powoduje że w każdym kraju występują zróżnicowane zarobki w zależności od zawodu. Pracodawca może łatwiej znaleźć pracownika do prostych prac fizycznych ( np. kelnerzy ) , niż do pracy wymagającej długoletniej edukacji i doświadczenia ( programiści, lekarze ). Dla przykładu, w Polsce są zawody w których różnica w pensji w porównaniu do zachodnich odpowiedników, nie jest tak duża. Tym przykładem są pracownicy IT, gdzie niedobór pracowników spowodował bardzo duży wzrost ich pensji. W całej UE jak szacuje Tomasz Molga z Natemat.pl , brakuje 275 tysięcy pracowników IT, a w ciągu 6 lat ta liczba może wzrosnąć do miliona. To powoduje wzrost pensji, ponieważ pracownicy biją się o brakujące zasoby na rynku, w tym wypadku pracowników i absolwentów. Sam słyszałem historię gdzie pracownik wychodził z biura na lunch i już nie wracał do pracy. Tego samego dnia przychodziła sekretarka z pudłem po jego rzeczy.

Taka sytuacja nie jest zarezerwowana dla wąskiego grona specjalistów. Pamiętacie czasy sprzed wejścia Polski do UE? Pamiętacie ile zarabiało się w budowlance – odpowiem krótko, niedużo. Wszystko zmieniło się po otwarciu rynków pracy, najpierw w Irlandii i Wielkiej Brytanii potem stopniowo w innych krajach UE. Polscy robotnicy budowlani zaczęli masowo wyjeżdżać do pracy za granicę. To właśnie wtedy pojawiła się postać polskiego hydraulika we Francji. 2 mln osób wyjechało, w budownictwie zaczęło brakować ludzi a co za tym idzie, wzrosły pensje na budowach. Przypomnijcie sobie teraz ile kosztowało wyremontowanie mieszkania 10 lat temu, a ile teraz przy zatrudnieniu profesjonalnej ekipy. W budownictwie,  wzrost płac w latach 2004-2008 wyniósł ok. 20 proc. rocznie! Ci, którzy zostali, byli rozchwytywani i mogli dyktować warunki finansowe (źródło: polskatimes.pl )

 

Dlaczego nasze pensje są dużo niższe niż w Niemczech?

Ponieważ Niemcy rozwijają się nieprzerwanie w gospodarce rynkowej od 1945 roku, a wcześniej jeszcze przed 1 wojną światową były najbardziej rozwiniętym gospodarczo regionem świata. U nas lata zaborów i 2 wojny światowe spowodowały głębokie zniszczenia wojenne i zapóźnienie gospodarcze, okres komunizmu pogłębił dzielący nas od zachodu dystans. Więcej o tym w moim artykule, dlaczego nie dogonimy zachodu w tym stuleciu.

Jeśli popatrzymy na średnią płacę w Niemczech i średnią płacę w Polsce możemy stwierdzić, że nominalnie Niemcy zarabiają 3 razy więcej od Polaków. To oczywiście błędne założenia, ponieważ siła nabywcza złotówki jest większa niż wynika to z prostej wymiany 1 euro – 4 złote. Ten błąd zdarza się popełniać również politykom i dziennikarzom. Michał Wąsowski z Natemat.pl, sam powielił kilka mitów dotyczących płacy w Polsce, w tym artykule zarzuca polskim przedsiębiorcom ‚dziadowanie’ przez co według niego, pensje w Polsce są tak niskie. Automatycznie nasuwa nam się pytanie, jeśli w Polsce przedsiębiorcy dziadują, to dlaczego nie dziadują w Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii?

Michał Wąsowski przytacza dane z gazety wyborczej według których Polacy wytwarzają wartość dodaną 21 euro, Niemcy 44 euro, a Portugalczycy 26 euro. Wytwarzamy 48% tego co Niemcy, natomiast według Michała Wąsowskiego, średnio zarabiamy 3 razy mniej od Niemców co dowodzi na ‚dziadowanie’ naszych przedsiębiorców. Problem w tym, że nie wziął pod uwagi siły nabywczej, o której wcześnie pisałem. Jeśli weźmiemy pod uwagę to że możemy kupić więcej za 1000 euro w Polsce niż za 1000 euro w Niemczech. Gdy porównamy ceny towarów i usług w obu krajach wyjdzie nam, że zarabiamy około 55 % tego co Niemcy.

Opracowanie Sedlak & Sedlak na podstawie EUROSTAT

wzrost średnich pensji w Polsce

 

Dla tych co nie pamiętają jak to wyglądało 20 lat temu, przypominam dane statystyczne dotyczące różnicy w średnich pensjach w Niemczech i Polsce u poprzednich latach. Widać bardzo mocną ponieważ na początku lat 90- siątych Polak zarabiał 25% tego co przeciętny Niemiec.

Wzrost pensji zawdzięczamy przede wszystkim temu że Polska gospodarka się rozwija. Powstają nowe firmy, a te które działają od kilkunastu lat, pracują bardziej efektywnie i coraz lepiej radzą sobie na rynkach międzynarodowych, przez co mogą więcej płacić swoim pracownikom.

Dużo osób dość intuicyjnie twierdzi, że skoro Polacy w Polsce, pracując na taśmie po 10 h zarabiają 2000 zł, w momencie kiedy wyjadą do Wielkiej Brytanii i pracują tak samo wydajnie a zarabiają 2000 funtów, to znaczy że coś jest nie tak. Najczęściej argumentują to tak jak Michał Wąsowski z naTemat, chciwością Polskiego właściciela, który nie chce tyle płacić swoim pracownikom. Problemem tego typu myślenia jest nie rozróżniane efektywności pracy od efektywności pracownika.
Dla jasnego zobrazowania podam przykład. Mamy 2 pracowników którzy pracują przy wyrywaniu szparagów. Pracownik Gunter pracuje w firmie Niemieckiej a drugi Jacek w firmie polskiej. Mają taką samą efektywność, każdy z nich wyrywa po 500 szparagów dziennie. Firma Guntera zaopatruje lokalną sieć supermarketów, posiadają zautomatyzowaną linię, która czyści i pakuje szparagi dzięki temu 1 kg kosztuje 6 euro. Firma Nowaka sprzedaje szparagi na targowiskach, nie pakują ich tylko obwiązują w sznurki, sprzedają je po 1 euro za kilogram. Teraz możecie policzyć sobie prawdziwą efektywność pracy Guntera i Nowaka, macie również przyczynę w różnicy ich płac, właściciel firmy Guntera będzie w stanie więcej zapłacić za pracownika niż właściciel Polskiej firmy.

 

Ale jak podniesiemy płace minimalną to ta różnica zniknie – ludzie będą w stanie kupić droższe szparagi!

Money Hand

Ten wstęp był potrzebny po to żeby zrozumieć, że nie ma czarodziejskich różdżek w gospodarce. Pamiętacie prawo popytu i podaży? Jeśli podniesiecie cenę za pracę, to spadnie popyt i tak samo jest na rynku pracy. Jeżeli zrobicie to zbyt wysoko, to zwiększycie bezrobocie. To tak jakby ktoś przyszedł i zabronił Ci pracować ze mniej niż 4000 tysiące… ale zaraz zaraz, u mnie w okolicy nikt tyle nie płaci… to zacznie płacić bo my ‚rząd’ go do tego zmusimy… ale zaraz, gdzie ja sprzedam potem tak drogie towary? Nikt nie kupi szparagów na targu po 6 euro… to twój problem przedsiębiorco… Bogactwo bierze się właśnie dzięki systematycznemu zwiększaniu efektywności firm, zwiększaniu produkcji i jakości produktów a także usług, nie da się przejść tej drogi na skróty.

Są przykłady państw które próbowały drogi na skróty i skończyło się to katastrofą. Przykład to polityka Hugo Chaveza w Wenezueli, po jego śmierci sytuacja gospodarcza kraju jest katastrofalna. Tam oprócz zwiększania płacy minimalnej zamrażano ceny towarów, co skończyło się tym że państwo jest na granicy bankructwa. Wystarczy obejrzeć dantejskie sceny ze sklepu do którego ‚rzucono’ mleko w proszku

Wenezuela - kolejka po mleko w proszku

 

 

2. Imigranci zabierają nam pracę.

Construction Worker

Zastanówmy się najpierw dlaczego w Polsce w ogóle dochodzi do imigracji. Kto chciałby tu przyjechać skoro jest tak źle? Skoro nie ma pracy, a nawet jak jest to bardzo słabo płatna? 😉

Do Polski w pierwszej kolejności przyjeżdżają obywatele naszych wschodnich sąsiadów Ukrainy i Białorusi. W ostatnim roku z samej tylko Ukrainy przyjechało prawie 175 tysięcy osób, które pracują w Polsce w różnych sektorach gospodarki. W Polsce są branże w których brakuje rąk do pracy. Przede wszystkim brakuje ludzi w IT, w rolnictwie i przetwórstwie, oraz w branży medycznej (lekarze, pielęgniarki oraz osoby opiekujące się starszymi osobami ) właśnie w tych sektorach prace znajdują imigranci z krajów wschodnich. Mamy również coraz większą rzeszę imigrantów z krajów zachodnich, ludzie pracujący na wysokich i średnich szczeblach kierowniczych najczęściej w filiach zagranicznych korporacji w Polsce. Są również ludzie, którym w Polsce zwyczajnie się podoba – najczęściej po studenckich wymianach ( Erasmus) znajdują w Polsce pracę, partnerów i postanawiają zostać na stałe. Takim przykładem jest Josh Lim z Filipin, który opisał swoje życie w Warszawie i dlaczego postanowił w niej zostać na stałe.

Jak sami widzicie, Imigranci nie mogą zabrać pracy, po którą nikt w Polsce nie chce się schylić. Świetnym przykładem jest praca sezonowa przy zbiorach truskawek w Polsce, gdzie prace znajduje co roku 200 tys. Ukraińców. Czy widzimy gdzieś protesty mieszkańców wsi, którzy protestują przeciwko zabieraniu im pracy przez Ukraińców?
Podobna sytuacja występuje w Niemczech, gdzie nikt nie protestuje przeciwko polskim imigrantom, wręcz przeciwnie. Ostatnio Niemcy zastanawiają się nad jeszcze większym otwarciem granic, ponieważ biznes niemiecki cierpi na brak pracowników ( bezrobocie w Niemczech jest w okolicach 5% ) . W Wielkiej Brytanii, imigranci są problemem ponieważ jest ich zbyt dużo i przypływ jest niekontrolowany. Ostatnio coraz więcej imigrantów z afryki próbuje dotrzeć wszelkimi możliwymi sposobami na Wyspy ( przeprawa pod kanałem la manche).

Sytuacja jest bezpieczna, dopóki bezrobocie jest na odpowiednim poziomie. 5-7% to optymalna liczba i właśnie się do niej zbliżamy. Imigracja jest również pozytywna dla zdrowej gospodarki, ponieważ pozwala wykorzystać pełen potencjał firmom, które w normalnych warunkach miałyby problem ze znalezieniem pracowników. Wiele osób mówiąc o tym że imigranci zabierają pracę, ukrywa prawdziwy powód protestu przeciwko imigrantom, a jest nim strach przed zalewem obcych kulturowo społeczności, które będą chciały żyć i wprowadzać prawa takie jak w państwach z których przyjechali. Największe obawy występują w przypadku imigracji muzułmanów o czym pisałem w artykule o „islamizacja europy„, ale również mamy z nimi do czynienia w przypadku przyjęcia uchodźców chrześcijańskich z Syrii przez polski rząd.

W Polsce nie ma problemu z asymilacją imigrantów ponieważ 90% z nich pracuje. W pracy mają kontakt z innymi Polakami, poznają język i czują się częścią społeczności. Na zachodzie gdzie socjał jest bardzo mocno rozbudowany i jest coraz mniej prostej pracy dla niewykształconych, ponieważ przemysł ucieka do azji, imigranci tworzą zwarte getta, w których część osób żyje na koszt państwa zupełnie nie integrując się ze społeczeństwem kraju w którym mieszka.

Dopóki poziom życia w Polsce nie zbliży się do poziomu życia w krajach Zachodnich, to nie powinniśmy się martwić masową muzułmańską imigracją. Natomiast Powinniśmy się cieszyć, z każdego imigranta z europy wschodniej, którzy są nam bliscy kulturowo. To jeden ze sposobów na przeciwdziałanie katastrofie demograficznej, której początek zacznie się w 2020 roku, kiedy ludzi w wieku produkcyjnym i w wieku rozrodczym zacznie ubywać, natomiast znacznie wzrośnie liczba emerytów, o których państwo będzie musiało zadbać. O pomyśle sprowadzania do Polski ludzi ze wschodu pisał Michał Gąsior z naTemat.pl. Aby zapewnić łagodne przejście przez niż demograficzny powinniśmy sprowadzać do Polski rocznie 140 tysięcy imigrantów ( źródło: gazeta wyborcza )

 

3. Sytuacja gospodarcza w Polsce jest coraz gorsza.

Flaga Polski

Wszelkie dane dotyczące gospodarki z ostatnich 25 lat mówią o poprawie poziomu życia w Polsce i jest to niezaprzeczalny fakt. Można dyskutować ze wskaźnikiem typu PKB, czy PKB per capita, dlatego na potrzeby tego mitu przedstawię wskaźniki które w większym stopniu podchodzą do jakości życia, niż do wyników gospodarczych danego Kraju. Takim wskaźnikiem jest indeks jakości życia HDI, w którym Polska z każdym rokiem zyskuje na pozycji względem innych krajów.
Aby zobaczyć czy biedniejemy czy bogacimy się możemy popatrzyć co przeciętny Polak mógł sobie kupić w 1993 roku a co może dzisiaj za przeciętną pensje. Oczywiście jest bardzo wielu krytyków średniej, ponieważ średnia jest zawyżana przez najlepiej zarabiających, ale tak samo było również w 1990 roku.
Kolejne dane świadczące o bogaceniu się społeczeństwa to ilość zgromadzonych środków na kontach bankowych wszystkich Polaków, tutaj również widzimy wzrost z roku na rok. Są grupy zawodowe których status materialny zmienił się najbardziej w ciągu ostatnich kilku lat, taką grupą są rolnicy mocno dotowani przez UE.

źródło: Inwestycje.pl

Można również samemu zaobserwować zmieniającą się rzeczywistość w kraju. Popatrzmy na samochody jakie jeżdżą po ulicach w Polsce, nowe domy które wyrastają jak grzyby po deszczu pod dużymi aglomeracjami, zmieniająca się wieś która nie przypomina już popegeerowskiego skansenu.

Oczywiście jest grupa ludzi dla których rzeczywiście sytuacja ekonomiczna się pogorszyła, ale to wynika tylko i wyłącznie z ich własnej winy. Nie było w tym kraju tak wielu możliwości żeby polepszyć swój byt niż w obecnych czasach. „Polska w ruinie” – to prześmiewcze hasło, które jest skierowane dla ludzi ślepych na zmiany gospodarcze w tym kraju, doskonale oddaje przejaskrawia sposób patrzenia tej części społeczeństwa która jest niezadowolona.

Według The Economist, mamy obecnie w Polsce drugi złoty wiek, od XVI wieku nie byliśmy bliżej zachodu jeśli chodzi o rozwój gospodarczy. Ciągłe wojny , rozbiory i powstania bardzo mocno odcisnęły piętno na ludziach i gospodarce, ale te ostatnie 25 lat dały nadzieje na przełamanie naszej tragicznej historii. Polska nie biednieje, Polska rozkwita…

4. Bezrobocie spada bo ludzie emigrują za granicę

Od początku 2005 roku z Polski wyjechało powyżej 2 mln osób jednak, szczyt emigracji z Polski mamy już za sobą. Obecnie obserwuje się odwracanie trendu i coraz więcej osób przyjeżdża do Polski, jesteśmy wciąż na minusie jeśli porównywać wjazdy i wyjazdy z kraju ( -10 tys. rocznie), ale trend świadczy o tym że lada chwila będziemy mieć więcej imigrantów niż emigrantów corocznie. Jaki wpływ miały wyjazd Polaków na poziom bezrobocia w Polsce? Moim zdaniem wpływ emigracji na poziom bezrobocia jest przeceniany, jeśli spojrzymy na statystyki Gus’u, w ogóle nie było widać tych wyjazdów w statystykach ponieważ wiele osób pracując za granicą nie rezygnowało z zasiłków dla bezrobotnych w Polsce…

Sedlak & Sedlak

Z danych GUS wynika, że od 2003 do 2010 roku w Polsce ilość miejsc pracy zwiększyła się o 2,5 miliona. W tym roku przybędzie dodatkowo kilkaset tysięcy miejsc pracy, co 4 przedsiębiorca planuje zwiększenie zatrudnienia na podstawie analiz wokservice.pl.

Wpływ wyjazdów emigrantów na bezrobocie w Polsce najlepiej obrazuje porównanie statystyk Gus opracowanych przez Michała Stopkę, z danymi o ilości miejsc pracy w Polsce, widać doskonale że spadek bezrobocia to głównie czynnik zwiększenia ilości pracy na rynku a nie wyjazdów emigracyjnych. Gdybyśmy wzięli emigrantów do tych statystyk to bezrobocie powinno skoczyć do 25% na prawie 4,5 mln bezrobotnych w 2006 roku… Oczywiście wyjazdy tych ludzi przyczyniły się do spadku bezrobocia, ale nie jest możliwe żeby ten spadek był aż tak duży z 20% do 10 % dzisiaj… musimy również wziąć czynnik wydłużania wieku emerytalnego, który zatrzymał więcej osób na rynku pracy. Spadek bezrobocia to przede wszystkim efekt wzrostu gospodarczego a nie emigracji.

5. Polskie firmy zostały wyprzedane.

Logo Biedronki Wikimedia CC

Polska transformacja obfitowała w spektakularne sprzedaże państwowych firm. Wiele osób na początku lat 90siątych budowało swoje majątki przejmując państwowe firmy w procesie prywatyzacji. To był również model biznesowy zmarłego 29 lipca Jana Kulczyka, któremu zarzuca się wykorzystywanie kontaktów politycznych w przejmowaniu państwowych firm.
Miałem przyjemność spotkać Jana Kulczyka na jednym z wykładów, w trakcie którego opowiadał o swoim biznesie , oraz o  tym co w sprawach zawodowych jest dla niego jest ważne. W momencie kiedy kupował browar Poznański, zakład był w stanie upadłości. Nikt nie chciał go kupić, do Kulczyka politycy przyszli sami z ofertą… Jan Kulczyk postawił zakład na nogi i uczynił jedną z największych grup piwnych w Polsce ( Kompania Piwna ) Z jednej strony ludzie przejmowali zadłużone zakłady za grosze, z drugie strony, były firmy które sprzedano po kosztach, ze stratą dla skarbu państwa. Świetnym dealem była sprzedaż Telekomunikacji Polskiej Orange’owi. Ludzie narzekali, że rząd sprzedaje monopol zagranicznemu koncernowi. Po czasie widać że z majątku w wysokości 40 mld złotych został majątek wyceniany na kwotę 12 mld. Wartość TPsy stopniała tak bardzo ponieważ obecnie jest wiele firm dostarczających internet, a ludzie nie korzystają już tak jak kiedyś z telefonii stacjonarnej.

Mamy przykłady zarówno dobrych jak i złych decyzji odnośnie sprzedaży państwowych firm. Strategiczne firmy takie jak Orlen, Firmy Chemiczne PGNIG, KGHM czy PZU, wciąż pozostają w rękach państwa i są dowodem, że można skutecznie konkurować z zachodnimi korporacjami (państwowe może być dobrze zarządzane – czytaj tak samo źle jak prywatne).

Niefortunna jest przede wszystkim sprzedaż polskich banków. Obecnie 70% banków w Polsce do banki zagraniczne, które nie mają specjalnej ochoty w kredytowaniu Polskich firm, można nawet zauważyć drenaż kapitału – gdzie dobrze radzące sobie polskie filie, musiały pomagać spółkom matkom europejskich banków w momencie kryzysu ekonomicznego.

Również sfera handlu jest mocno przejęta przez działające sieci zagraniczne ( Biedronka, Lidl, Carrefore ) nie zawsze uczciwie względem Polskich konkurentów Lidl i pożyczka z Eboir  (link ). Pogląd że Polskie firmy zostały wyprzedane to przede wszystkim pogląd że firma w ‚polskich’ ręka będzie lepiej zarządzana i lepsza dla społeczeństwa niż ta prowadzona przez zagranicznego właściciela…

Tutaj mamy do czynienia z pytaniem zasadniczym. Czy kapitał ma narodowość, bo przecież są przykłady że ma narodowość? Pisał o tym ostatnio Sebastian Stodalak z forsal.pl. Przykładem kierowania się pobudkami politycznymi a nie ekonomicznymi było działanie właścicieli Fiata, którzy przenieśli produkcje z Tyskich zakładów do mniej wydajnych zakładów we Włoszech. Co chwile widzimy zmiany znaków towarowych różnych firm, żeby wyprowadzać zyski z Polski, ale to samo robią Polscy właściciele (rejestrujący spółki na Cyprze czy w Luksemburgu LPP, czy sam Kulczyk ). To czy kapitał ma narodowość, zależy w dużym stopniu od właściciela kapitału i od tego czy nie mamy do czynienia z polityką jak w przypadku Fiata (rząd Włoch ostro lobbował )

Dla przykładu:
Na Ukrainie nie było tak spektakularnej prywatyzacji jak w Polsce, część zakładów zostało sprzedanych oligarchom część pozostało w rękach państwa. Teraz, porównajmy sobie gospodarki obydwu państwa ( jeszcze sprzed wojny ) i zobaczmy jaki efekt przyniosło to gospodarce, przypominam że w 1990 roku zaczynaliśmy z tego samego poziomu

 

7. W Polsce mamy wysokie podatki

W kategoriach europejskich, mamy w Polsce bardzo niskie podatki. Problemem jest to, że w Polsce przez to że nie podnoszono kwoty wolnej od podatku i przez kilkanaście lat była na podobnym poziomie – można obiektywnie powiedzieć że wszyscy, nawet Ci najbiedniejsi muszą płacić podatki, natomiast najbogatsi po decyzji rządu Pis w 2007 roku płacą mniejsze podatki 32 %. W Polsce mamy porównywalny Vat do Vat’u na zachodzie, niestety rynek duszą wysokie koszty pracy, co przekłada się na podwyższony poziom bezrobocia. Również koszty prowadzenia działalności gospodarczej i sama budowa podatkowa jest archaiczna, trzeba płacić niezależnie od tego czy osiągamy przychód.

źródło: bankier.pl

Na zachodzie podatki są wyższe, ale są również prostsze, można zakładać działalność gospodarczą przez internet i rozliczać się przez internet, u nas to dopiero raczkuje. Polski system podatkowy jest niepotrzebnie skomplikowany. Był przez lata tworzony przeciwko podatnikom. Nie dla podatnika ale dla urzędników i księgowych. Gdyby system był prosty nie potrzebowalibyśmy połowy zatrudnionych do ich obsługi osób. Przez to bardzo dużo środków wydawanych jest na obsługę administracyjną i służby kontrolne co przyczynia się do realnych strat w gospodarce, przy prostym systemie łatwiejsze stałoby się również wykrywanie oszustw podatkowych… więcej osób zakładałoby własne działalności gospodarcze.

Nie mamy wysokich podatków, mamy zbyt skomplikowany system podatkowy

8.Różnica w poziomie życia w Polsce i na Zachodzie to wina nieudolnych rządów.

Give me money!

Już to wyjaśniłem w punkcie powyżej i we wcześniejszym artykule. Nie ma drogi na skróty w rozwoju gospodarczym. Na dogonienie krajów europy zachodniej potrzebujemy kilku dekad. Dobre rządy mogą przyspieszyć nasze tempo doganiania, ale bez przesady. Nawet gdybyśmy byli rządzeni przez najtęższe głowy świata od 1990 roku, nie dogonilibyśmy zachodu w 25 lat. Jeśli popatrzymy sobie jak wypadliśmy z pośród wszystkich państw które wyszły z komunizmu to możemy zauważyć że jesteśmy krajem prymusów. 200% wzrostu to bardzo dobry wynik. Zamiast narzekać na naszych polityków, powinniśmy być wdzięczni że takich mamy, zawsze mogliśmy trafić na gorszych, czego dowodzą nasi sąsiedzi…

Kraj na którym powinniśmy się wzorować w określaniu naszej polityki gospodarczej to przede wszystkim Korea Płd. Rolniczy kraj, który po wojnie był biedniejszy od zniszczonej, frontowej Polski. Postawienie na edukację i innowacyjną gospodarkę a także na narodowe Chebole – Daewoo, Kia, Samsung spowodowało, że Korea należy do grona najnowocześniejszych państw świata. Potrzebowała na to 50 lat.

9. Wskaźniki PKB nie pokazują prawdy o gospodarce

Kot w futerale, jałmużna

PKB pokazuje wartość całej wytworzonej produkcji i usług w gospodarce w ciągu jednego roku. To bardzo dobry wskaźnik służący do porównania poziomu gospodarek na świecie oraz zmierzenia tempa rozwoju. Nie mówi jednak nic o tym jak ta produkcja narodowa jest rozdysponowywana w społeczeństwie. I tak mamy kraje w których tylko wąska grupa uprzywilejowanych osób, korzysta na wzroście gospodarczym, o wysokim wskaźniku Giniego( Brazylia, Rosja, RPA ) i kraje gdzie egalitaryzm społeczny jest bardzo wysoki – kraje skandynawskie.

PKB nie pokazuje prawdy – czyli zakłamuje obraz? Nie – PKB nic nie zakłamuje, pokazuje tylko wycinek obrazu. Aby zobaczyć pełen obraz dotyczący gospodarki danego kraju, trzeba spojrzeć na kilka lub kilkanaście innych wskaźników i wtedy możemy obiektywnie ocenić stan gospodarki, oraz to w jakim kierunku zmierza ( czy się rozwija, czy jest w kryzysie )

Dobrym wskaźnikiem jest Indeks Nędzy tworzony przez Bankier.pl, który sumuje poziom bezrobocia i inflację.

źródło: bankier.pl

źródło: bankier.pl

Polska w rankingach PKB na osobę wypada w okolicach 48 miejsca, natomiast gdy porównamy wskaźniki rozwoju społecznego wypadamy znacznie lepiej. W rankingu HDI z 2014 roku Polska osiągnęła 35 miejsce na świecie. 

 

10. Dług publiczny jest najwyższy w historii.

Dług publiczny Polski to obecnie około  1.000 mld złotych. Niestety dług jest podawanych nominalnie w złotówkach, przez co zniekształca się jego obraz. Rzeczywiście dług jest najwyższy w historii i rośnie cały czas tak samo jak rośnie gospodarka. Dług spadł bardzo mocno po likwidacji OFE i włączeniu tych pieniędzy do Zus’u co dobrze pokazuje infografika poniżej. Nie powinniśmy jednak skupiać się na długu nominalnym w złotówkach, ale na  % długu, w stosunku do PKB kraju oraz na tym czy dług jest krajowy czy zagraniczny ( czy jest w złotówkach czy w obcych walutach).

Jeśli spojrzymy na dane z ostatnich 25 lat, to zobaczymy kiedy mieliśmy do czynienia ze wzrostem zadłużenia a kiedy ze spadkiem. Dzięki zapisaniu w konstytucji, że nie możemy zadłużać się powyżej 60% PKB wszystkie rządy po 1990 roku musiały przestrzegać dyscypliny budżetowej mimo często bardzo kreatywnych pomysłów na wydawanie pieniędzy podatników.

źródło: http://www.hiszpania-portal.pl/

Czy sytuacja z Polskim długiem pogarsza się czy polepsza, możemy określić przyglądając się kosztom obsługi zadłużenia, ale również nie w kwotach netto ale w % w stosunku do budżetu… teraz widzimy że w ostatnich latach koszt obsługi długu spada mimo wzrostu długu publicznego.

W tym roku deficyt pierwszy raz od 2009 roku spadnie poniżej -3% i w następnych latach przy takiej samej polityce gospodarczej zaczniemy się oddłużać ( % zadłużenia do PKB zacznie spadać )

Pamiętam że kilka lat temu analitycy straszyli katastrofą spowodowaną ogromnym długiem Federacji Niemieckiej.  Rzeczywiście w 2009 roku, poziom długu wynosił w Niemczech astronomiczne 2,79 biliona dolarów, jednak Niemcy udowodniły że zdrowa gospodarka może w krótkim czasie zbić zadłużenie ( w Niemczech obcięto wydatki na autostrady – co widać kiedy przejedziemy granicę jadąc do Berlina ), ale przez to Niemcy w ciągu kilku lat zbiły dług z 80 do 76% PKB… W przypadku słabej gospodarki Greckiej, zbijanie długu spowodowało zapaść gospodarczą i jeszcze większy deficyt budżetu państwa… Polska która jest gospodarką w połowie grecką a w połowie niemiecką, dobrze wybrnęła z kryzysu nie prowadząc polityki drastycznego zaciskania pasa, dzięki temu teraz z 4% wzrostem PKB możemy na poważnie pomyśleć o reformach i ograniczeniu a być może w przyszłości całkowitemu likwidacji deficytu. Koszt obsługi długu do 1.8 % PKB rocznie…czyli prawie tyle ile budżet MON’u. Zastanówcie się sami, na co można przeznaczyć te pieniądze jeśli uda się pozbyć długu publicznego w następnych latach.

11. Średnia pensja GUS w Polsce to zakłamanie rzeczywistości.

Money

Wiele osób w Polsce czytając gazety lub oglądając wiadomości parska ze śmiechu widząc dane o średnich zarobkach w Polsce. „Kto tyle zarabia”, „wśród moich znajomych nie znam nikogo kto tyle dostaje „, średnia jest zawyżana przez najlepiej zarabiających. Osoby na stanowiskach kierowniczych, właściciele firm którzy zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, mocno wpływają na kształt średniej płacy. Jak mocno? W artykule forbesa możemy zaobserwować różnice 1000 zł, między średnią a medianą płac w Polsce w 2012 roku. Mimo że osoby czytające dane statystyczne mogą czuć się w jakiś sposób oszukane to średnia pensja nie ma na celu zdołowania przeciętnego Polaka. Ma na celu pokazanie stanu gospodarki.

Średnia a mediana płac w Polsce

2/3 polaków zarabia mniej niż średnia pensja podawana przez Gus. Mediana to punkt dzielący po równo polaków gdzie jedna połowa zarabia mniej a druga więcej od podanej kwoty i własnie tym wskaźnikiem powinny się sugerować osoby które chcą mieć odnośnik do swojej pensji.

 

 

Gratuluje, udało Ci się przeczytać całość. Czy zgadzasz się ze wszystkimi jedenastoma mitami, czy może są to dla Ciebie fakty? Podziel się swoimi opiniami w komentarzach. Niektóre z tych punktów są mniej a inne bardziej rozwinięte, artykuł byłby niestety zbyt długi na rozwinięcie wszystkich wątków, mam nadzieje że pomoże on w wyrobieniu opinii na niektóre z tych tematów. Zapraszam również na fanpage na facebooku i do zapisania się na newsletter.

 

Pozdrawiam

Alexander M.